Archiwum dla sierpień, 2008

25
sie
08

forever punk

zwłoki… ostatnie imprezowane dało mi się ostro we znaki czego efektem jest mój dzisiejszy stan. Nigdy już nie śpię w dzień… z dupy sny są… śniło mi się że siedzę przy kompie otoczony głośnikami i włanczam w nich system 2.1 co zaowocowało jakims basowym dźwiękiem w chwilę po tym byłem w aushwitz gdzie nie pamiętam co robiłem w większości tylko to przypominało coś na zasadzie efektu motyla (trzeba znow sobie go oglądnąć) bądź jak kto woli: teleportacje. Potem na magazynie oglądałem jakiś obrazek bateryjki narysowanej długopisem na kartce a3 i podpisem “ja tu byłem” a obok na 1,5m paletach siedziała lola z magdą a z boku stała izka która powiedziała że jak gadam przez telefon to tak jakby słyszała sok pomarańczowy i coś tam… zaczynam się martwić o mój stan psychiczny bo coraz częściej w zakładzie dostaje głupawek. Ostatni tydzień, jutro znów na 6… zwłok cd.

moje pleecy. spaać, zszargane nerwy, wkręcanie dzikich faz i arbajt arbajt- w skrócie mój dzisiejszy dzień. Aha, no i fochy marty, niny i pewnie roberta… nic tylko się wieszać betony->karpackie->krzaki obok mzk->duet->orlen->krzaki->dom ~5am->pobudka 10am x.x-> 1pm arbajt arbajt ku**a
nic nie zapowiadało aby po pracy cokolwiek się działo lecz uległem namowom niny i wybraliśmy się do Dębna. Koncert krawczyka, małgośki, aneks, “Bartek marek proszony”, dens dens, dom 2am pobudka 7am x.x no i oczywiście arbajt arbajt

środa pozen, może uda się znaleźć tą cholerną stancję, oby. Potem zakupki małe, pewnie znów w browarze zejdą 4h ; o
oby jeszcze był ten mercedes tam <3 czysta poezja bez kierownicy

niepewność, dzikie fazy, szansa, lans lans, dość wszystkiego, dość pewnych osób

podobnoć nigdy nie popełnia się tych samych błędów, podobno człowiek uczy się na błędach, podobno człowiek po każdych problemach staje się silniejszy, dokładnie, podobno
dobranoc

19
sie
08

say, this is you fault

blog, zaniedbany ale zawsze, trzeba coś napisać w końcu, po coś on jest
tylko co? chce się tyle napisać ale wiele z tego nie mogę, bo to bo tamo
mimo iż i tak nikt tego nie czyta prawie
jakkolwiek

nadal robię w aushwitz, ale już nie długo, do końca tego miesiąca i wakacje, cały miesiąc opierdzielania się, pięknie będzie przez jakiś czas przynajmniej zanim mi się to nie znudzi. Planów snuć nie będę bo po co? I tak zawsze je kalafior strzela i krzyś dobity chodzi
ale nie o tym miało być
“uniwersalny żołnierz” tak dzisiaj zostałem nazwany obok leszkowego “orła”(jak zresztą każdy z napoi). Dlaczegoż? Otóż okazało się że jestem wielozadaniowy- robię zamówienia, wykładam napoje, wykładałem przez pewien czas warzywka, ujeżdżam paleciaki, targam kombiaki, sprzątam magazyny i ściemniam jak sam Zorro.
Ogólnie praca nie najgorsza ale to raczej przez to że ekipa zacna bo wypłata nie grzeszy wielkością… 950zl wtf?
A ekipa, jak to mówią do tańca i różańca, przystankowe piwka, działowe imprezy, maxi kingi itd ^^
Nawet mi żal że odchodzę ale cóż

ostatnimi czasy wydarzyło się wiele ale z tych ‘wydarzeń’ pozostało niewiele i to w dodatku całkiem sporo niefajnych rzeczy

wena mnie opuściła
miało być tak pięknie
wkurwiony
czy tylko mi się wydaje że zaczynam być jak stachu?
i czy tylko mi się wydaje że wszystko się pierdoli?
za niedługo poznań
może coś się wydarzy
oby
albo było tak jak kiedyś

do kiedyś

I’m sure if you wanted to stop love,
You could just untie your end and let it go.
But, my God, you don’t.
Yeah, I think I love you for it.