zwłoki… ostatnie imprezowane dało mi się ostro we znaki czego efektem jest mój dzisiejszy stan. Nigdy już nie śpię w dzień… z dupy sny są… śniło mi się że siedzę przy kompie otoczony głośnikami i włanczam w nich system 2.1 co zaowocowało jakims basowym dźwiękiem w chwilę po tym byłem w aushwitz gdzie nie pamiętam co robiłem w większości tylko to przypominało coś na zasadzie efektu motyla (trzeba znow sobie go oglądnąć) bądź jak kto woli: teleportacje. Potem na magazynie oglądałem jakiś obrazek bateryjki narysowanej długopisem na kartce a3 i podpisem “ja tu byłem” a obok na 1,5m paletach siedziała lola z magdą a z boku stała izka która powiedziała że jak gadam przez telefon to tak jakby słyszała sok pomarańczowy i coś tam… zaczynam się martwić o mój stan psychiczny bo coraz częściej w zakładzie dostaje głupawek. Ostatni tydzień, jutro znów na 6… zwłok cd.
moje pleecy. spaać, zszargane nerwy, wkręcanie dzikich faz i arbajt arbajt- w skrócie mój dzisiejszy dzień. Aha, no i fochy marty, niny i pewnie roberta… nic tylko się wieszać betony->karpackie->krzaki obok mzk->duet->orlen->krzaki->dom ~5am->pobudka 10am x.x-> 1pm arbajt arbajt ku**a
nic nie zapowiadało aby po pracy cokolwiek się działo lecz uległem namowom niny i wybraliśmy się do Dębna. Koncert krawczyka, małgośki, aneks, “Bartek marek proszony”, dens dens, dom 2am pobudka 7am x.x no i oczywiście arbajt arbajt
środa pozen, może uda się znaleźć tą cholerną stancję, oby. Potem zakupki małe, pewnie znów w browarze zejdą 4h ; o
oby jeszcze był ten mercedes tam <3 czysta poezja bez kierownicy
niepewność, dzikie fazy, szansa, lans lans, dość wszystkiego, dość pewnych osób
podobnoć nigdy nie popełnia się tych samych błędów, podobno człowiek uczy się na błędach, podobno człowiek po każdych problemach staje się silniejszy, dokładnie, podobno
dobranoc