bądź jak kto woli “Lewa strona Liretki eM” ^^ kombajna oczywiście
dawno żem tu nie pisywał, nie bywał ale ale mam coś na swą obronę! teraz pracuję więc mam mniej czasu na pisywanie itd więc teraz postaram się nadrobić straty z tym związane
na początek więc napiszę że jestem cholernie niewyspany ;s do domu zatoczyłem się dopiero o 4 a pobudkę miałem o 8 z czymś x.x jako że jestem niewyspany mam trochę z dupy humor ale who cares?
a czemu tak wcześnie? bo dziś czwartkowe święto, na procesję trza iść! tia
zapewne już większość z Was to czytających wie że pracuję w intermarshe a od wczoraj na stoisku z napojami bo taki był rozkaz prezesa
różnic pomiędzy warzywniakiem jest niewiele, np, teraz mam o wiele więcej towaru na większej powierzchni, z ciasnej i przepakowanej chłodni przeprowadziłem się do niezbyt przestronnego i chaotycznego magazynu w którym aby cokolwiek znaleźć trza się trochę napocić alby najpierw to coś zlokalizować i jeszcze zostaje kwestia wyszarpania tego ;x
pewnie coponiektórzy myślą że teraz ciężej mam, jest w tym trochę prawdy ale już wolę to niż truskawki x.x
dlaczego truskawki piszę? otóż historia ta rozpoczęła się we wtorek, mój ostatni dzień w warzywniaku, 2-ga zmiana, nie zapowiadało się na jakiś hardkor czy cokolwiek, ale działo się
coś koło godziny 16, jak wykładałem ogórki przybiega koleś i mówi mi: “Szef woła Cie na zaplecze, rzodkiewki się wywaliły i masz posprzątać”, myślę sobie: “WTF? jakie rzodkiewki?”. No to odstawiłem na bok ogórasy i skoczyłem na zaplecze i się przeraziłem i dowiedziałem co to za rzodkiewki namieszały
maks robił porządki w chłodni i stare, wymęczone już warzywka wywalił (240 pęczków ;x), szef akurat śmigał wózkiem widłowym i najwyraźniej zahaczył o te kontenery i wywaliły się… na pół prawie placu
posprzątałem i wróciłem na swą dzielnicę, byle do 21, spokój nie trwał zbyt długo niestety
podeszła do mnie kasjerka główna i mówi mi:”Idź zmień cenę truskawek, teraz są po 3,99″
wtedy jeszcze nie wiedziałem co to oznacza, druki cenę nową, przylepiłem ją i się zaczęło… popyt na nie był boski a że na sklep nie bardzo wypada rzucać syfne truskawki (mniej więcej co 4-5 truskawka zgnieciona\zgniła ;s) trzeba sortować
no i zacząłem wybierać truskawki, jeszcze w między czasie 5kg super truskawków na cpn… ledwo sie wyrabiałem z tym sortowaniem co do popytu ale co gorsza tak byłem tym zajęty że warzywniakowe półki zaczynały świecić pustkami co nie było fajne ;s więc odpuściłem sobie sortowanie i rzycałem skrzyneczki truskawek aby były, dostawiałem towar na półki i jeszcze w międzyczasie walczyłem z ceną bananów x.x
na drugi dzień podobny terror przeżywał krzychu, też miał drugą zmianę, był truskawki, lecz on miał nie 100kg jak ja lecz 5x więcej… w piątek też na drugą zmianę… i prawie TONĘ truskawek w cenie 2,99 x.x szczerze współczuję mu ;x
****
wai gwiazdki? ponieważ to powyżej pisałem wczoraj i chcę to odznaczyć co by nie mówiono że wątek gubię
niedawno żem z pracy wrócił, dzisiaj w miarę spokojnie, zrobiło się porządek pod półkami, wystawiło towar, paleta poszła, jeszcze w życiu tyle piwa w jeden dzień nie przewinęło mi się przez ręce ^^
o 20 z kaliszem na piwko ;> ale dzisiaj już się wróci o ‘normalnej’ porze do domu, przynajmniej mam taką nadzieję ;D
krzysiu dzisiaj miał w miarę spokój, nie było truskawków ale pomarańcze i papryka w ilości masowej ; o
dzisiaj nawet dowiedziałem się że będę zarabiał jakoś 4,50-5zl\h, czyli średnia krajowa można rzec, tylko robić teraz, robić aby wypłata jakaś sensowna była i wyjść z wódkowego zadłużenia ; ooo
przedwczoraj miał żem 2-gą zmianę, więc zapierdzielałem do 21 i sie ruszyło potem z kotem i kaliszem na piwko, śmiechowo, dar sny to totalny hardkor xD
jak się wracało od niej z domu (coś koło 3:30 ^^) to z kotem, obok ś.p. piwnicy przezacny rysunek powstał na ulicy hah, malowidło to, czy wręcz ‘uliczne graffiti’ przedstawiało gigantycznego penisa (1,5m x 2m) chlapiącego na kolejne kilka metrów, śmiechoooowe
na następny dzień pobudka o 8 x.x bo trza na procesje iść, święto in the end ;x czułem się jak na perfidnym kacu 3-ciego stopnia i te mordercze tępo tegoż pochodu totalnie mnie dobiło ;x
ale jakkolwiek, po południu się wyszło na dwora, już w miarę obudzony i odmulony w porównaniu z tym co było z rana… sesyjka zdjęciowa była (zdjęcia potem rzucę jak madz podeśle, dzisiaj może jeszcze uda się załatwić kanarkowe)
jeszcze się poskarżę! ot co! nowak groził mi pałką xD wai? bo piwa nie chciałem ;p
z ciekawszych rzeczy do napomknięcia pozostaje tylko sobotni koncert ;D
ja miałem lekkie, godzinne spóźnienie bo ponieważ żem na warzywniakowej dzielnicy w marshe śmigał
stachu znów udawał łódź podwodną x.x “e, chodź się pocałujemy” ale od tego miał rudą hahahahah xD oj biedaczek biedaczek
na koncercie długo nie siedziałem bo metal… dość ciężki i się ewakuowałem z liretką
najpierw park, lidlowy wózek XD, kolejny park i kolejny i “karuzela” i ławeczka i warnikowy ślimaczny chodnik :DD
krzychu FTW, a szczególniej te frytki hahah
jutro 2-ga zmiana, czyli do 21 w robocie, palety zamówione więc będzie co robić, ba może nawet się magazyn posprząta ; ooo (ten kombiak z kubusiami FTW xD przechył ma jakieś 30 stopni, jak to spadnie to się niewypłacim hahah xD)
jakkolwiek, jutro trza będzie tyż zapolować na klisze… mam nadzieję że nie będzie trudno dostać parę
to chyba tyle idę sobie w nevera chyba popykać, kthxbai ^^
poniedziałek dziś, 12 maj, fajna pogoda i w ogóle <3
dzisiaj żem był w gorzowiu w WKU dostarczyć me świadectwo ;D tia ta kochana wspinaczka na śnieżkę… już nie ta forma co kiedyś na rentę trza iść nie ma grzyba
jako że szynkobus powrotny dopiero o 12.17 miałem więc postanowiłem wykonać questa sprzed kilku dni: kup buty. Niby tyle sklepów i nic x.x najczęstszym problemem, jak zawsze zresztą, jest rozmiar, nieforemny żem ;<
ale znalazłem jedne takie fajne butki trampkowate, spodobały się mnie, ba nawet pasowały jak ulał więc postanowiłem je kupić, szukam ceny iiiiii 199zł x.x grzecznie odłożyłem na miejsce i wyszedłem ze sklepu…
“A Ty jak to widzisz?” tymbark zapytał
dopadło się wyborczą, czytło artykuł o czesławie co śpiewa (dobry zią xDDD) i powrócił żem do kostrzyna
prezentejszyn, stary kostrzyn i tak jakby uczenie się cytatów
z dni wcześniejszych to warta wspomnienia jest stasiowa 18-tka
consument not ftw, do wczoraj mi się nim odbijało x.x i jeszcze pewne osoby mówiły że dobrze mi tak, a phi
ale śmiechowo było XD nie ma to jak punkx czy disco na full moc o 1 w nocy haha ale co dziwo żadne policjanty nie zjawiły się ; o
barłożenie na vectrze też fajne i nawet ciepło było
ale już następny dzień nie fajny oj nie x.x aqua+ została obalona zanim zdążyłem wejść do ronda czyli jakieś 20m od momentu otworzenia wypite przez tego dzyndzla
teraz szykuje się najcięższy tydzień maja, matura z matmy i ustna z polaka, damy radę ale ale nie wiem co ;s koncert w piątek? sobotę? 17-ty maj w każdym razie
btw. congratz me, zdropiłem z siebie chesta g46 ^^ jak to dobrze że nie butki albo scyzoryk ^^ , tak tak powróciłem do kala i pędzę na XPv3 trza jakoś czas zabić zanim robota się znajdzie co mam nadzieję nastąpi niedługo ; o
a taki post mnie się szykował ale jakoś nie chce mi się pisać więcej więc zakończę te wypociny
więc ela ela umbrela
w tle teraz leci nowa płyta Nine Inch Nails, która można dostać za DARMO z ich strony, wystarczy podać mail i zaraz dostaniecie link do zaciągnięcia (google nie gryzą ;pp)
dzisiaj matura day#2- angielski i jak to u mnie z angielskim bywa, prościzna ; o, list formalny był ale się napisał a że z góry wiedziałem że wyjść prędzej z sali nie można to się spełniałem artystycznie w brudnopisie, ZUO namalowałem, jakiś kwiatowecoś, miasto, poprawiłem napis brudnopis, sinusoida też znalazła se miejsce ;> no i parę tekstów z piosnków
po maturce ze śledziem i bodziem (Bogdan mówi bankowyyy XD) do banku i marshe
potem quest: kup sobie buty, niestety failed mimo supportu jakcka i kota ; o
“posłuchaj sobie, nabierzesz pozytywnej energii i się wyluzujesz” kot do matki hahaha tekst dnia xD
barłożenie też pyszne jest <3
tak jakoś mnie wczoraj wzięło i oglądłem sobie film z bloodzikiem i flojdem w roli głównej i otóż on:
i tak jakoś mnie wzięło na wspominki kalowe, jak to kiedyś było ; o
a rozpoczęło się to przeszło 4 lata temu chyba, w każdym razie bardzo dawno temu kiedy w krainie Naraeha był jeden server a mastahami kala byli Yz, tsubassa a na widok kolesia co miał chociaż 1 część g46 patrzało się z otwartą gębą przez dłuuugi czas… taaak piękne, hardkorowe czasy, kiedyś się lansowałem w full g16 i g25 scyzorykiem pod kopalnią czy sprzedawałem tarcze g40 za 150% ich ceny(wbrew pozorom taki biznes był całkiem dochodowy xD jak na ówczesne potrzeby)
a te hardkorowe partowanie z kotem na dragonach, big handedach… uahahahahahha słit “e, one same atakują!” xD klasyka
ale z czasem się wyżej wylevelowało, zaczęło się poszerzać horyzonty o nowych znajomych co doprowadziło do dołączenia i zarazem być jednym ze współtwórców mojej pierwszej gildii co się zwała KalCrusaders, przezacna nazwa nieprawdaż ?^^ no a kto ją wymyśli no kto?XD
ale jakkolwiek się zwało gildia była mała ale i tego były zalety, jakoś milej było, Freez, ksao i inni, jednakże długo tam miejsca nie zagrzałem ponieważ napatoczył się taki Thomgar, taki CONAN, taki dariusz i przekabacili mnie na BandOfBrothers
i mogę powiedzieć że to była najzajebistsza gildia, te partowanie na mordach, devilach ba szkielety się nawet trafili! klimat był przezacmy, ekipa też, lordzik, flux, czarny, brielle
ale bum bah i się skończyło… ;s
ale trafiłem pod skrzydła innej zajebistej gildii, RevolutionCrew, nah nah hardkooor i to chyba powinno wyjaśnić sprawę ;>
reaktywowane BoB nie było już takie samo ale stara ekipa była i fajno fajno ^^
właściwie to okres kalowy można podzielić na dwa etapy, przed i po otwarciu d1
po otwarciu tego gra jakby niesamowicie przyśpieszyła i też się zrypała ;s każdy chciał jak najszybciej i jak najwięcej lvli nabić coby pokozaczyć czy coś, ludzie jakoś z dupy czerpali satysfakcję z tego że będą w TOP100, że będą lepsi od innych że cośtam że cośtam ;s
nie mówię że takiego wyścigu nie było przedtem ale jakoś się go nie odczuwało czy nie miał takiego tępa jak to było potem
i chyba już zakończę me wywody, może na ten temat kiedy indziej się rozpiszę lecz teraz leń
Loczki dalej ale z tą różnicą że już na nowej platformie i nie do końca od nowa (Boże błogosław opcję importuj)
dzisiaj nieco szybciej powstanie post ze względu na mój wcześniejszy powrót do domu i brak chęci do jakiejkolwiek innej czynności
dzisiaj jak już zapewne większość z Was wie rozpoczęła się matura i ja w niej walczę
matura day#1 czyli polski, czytanka była o blogach lecz nie takich niskich lotów jak np. mój lecz na których się porusza ‘ważniejsze’ sprawy. W tekście tym wychwalano jakie to one nie są fajne, na co one pozwalają i w jaki sposób wpłyną na drukowane gazety. Pytania do tego tekstu w większości nie stanowiły wyzwania- kilka z nich było oczywistych, jedyną trudność mogło sprawić niecytowanie tekstu, kilka wymagało trochę wiedzy i w tym znalazło się jedno co mnie zjadło i przepadło 2 punkt. To to z tymi środkami stylistycznymi dzięki którym akcja w tekście przyśpieszyła czy jakoś tak ; o
tworzenie tekstu własnego, jak to pięknie i dumnie brzmi… a temat wybrałem pierwszy bo na drugi podstaw nie miałem bo lalki nie przeczytałem i nawet tematu wolałem nie czytać bo po co sobie głowę zaśmiecać… więc się ‘rozpisałem’ nt. wizerunku młodych i ich stosunku wobec ojców na podstawie fragmentu “Ody do młodości” Mickiewicza i “Któż nam powróci…” Tetmajera-Przerwy. Z miejsca muszę wyśmiać śledzia który uznał wiersz Kazika za pozytywistyczny BUHAHAHAHAHAHAHAHA z tego wiersza aż ociekał pesymizm, rozpacz, niewiedza i reszta tego młodopolskiego syfu. Temat nie powiem zacny, jedyne co wymagał to lekkiej rozkminki i wiedzy z zakresu ideologii tych dwóch epok i reszta już się właściwie sama pisała. Jedyną trudnością było walczenie z mym zwięzłym pisaniem ; o ale udało się wysmarować 2 strony i parę linijek 3-ciej
potem gałka z kotem i logiem, dom, ewakuacja z domu bo bitwa matka vs siostra wisiała w powietrzu (szczerze mówiąc to też mnie szlag trafił trochu jak wróciłem z matur i obaczyłem co w domu), telefoniren na przedszkolu, obiadek i teren z którego ja już żem wcześniej napisał przedwcześnie wróciłem
jutro angielski, bajka, tylko szlag mnie strzela na myśl o tym bonusowym czasie siedzenia na sali bo “wyjść wcześniej nie można, musi upłynąć XX czasu” no proszę Cie… x.x dzisiaj miałem ekstra tylko 40 minut siedzenia… no to co by czas szybciej minął poczytałem sobie fragment “Lalki” porysowałem sobie w brudnopisie, pooglądałem salę i takie tam no ale w końcu udało się wydostać
no i te cholerne buty x.x
tak w ogóle to super maj xD, no to może mały kalendarzyk walnę:
1 - rodzinny grill
3 - rodzinna biba
5 - matura polski
6 - matura inglish
9 - stasia 18
14 - matura matma
16 - polski ustna
16 - polski ustna
17 - koncert
24 - lolowe urodziny
26 - inglish ustna
30 - urodziny ; o