Muzyka miasta
Loczki dalej ale z tą różnicą że już na nowej platformie i nie do końca od nowa (Boże błogosław opcję importuj)
dzisiaj nieco szybciej powstanie post ze względu na mój wcześniejszy powrót do domu i brak chęci do jakiejkolwiek innej czynności
dzisiaj jak już zapewne większość z Was wie rozpoczęła się matura i ja w niej walczę
matura day#1 czyli polski, czytanka była o blogach lecz nie takich niskich lotów jak np. mój lecz na których się porusza ‘ważniejsze’ sprawy. W tekście tym wychwalano jakie to one nie są fajne, na co one pozwalają i w jaki sposób wpłyną na drukowane gazety. Pytania do tego tekstu w większości nie stanowiły wyzwania- kilka z nich było oczywistych, jedyną trudność mogło sprawić niecytowanie tekstu, kilka wymagało trochę wiedzy i w tym znalazło się jedno co mnie zjadło i przepadło 2 punkt. To to z tymi środkami stylistycznymi dzięki którym akcja w tekście przyśpieszyła czy jakoś tak ; o
tworzenie tekstu własnego, jak to pięknie i dumnie brzmi… a temat wybrałem pierwszy bo na drugi podstaw nie miałem bo lalki nie przeczytałem i nawet tematu wolałem nie czytać bo po co sobie głowę zaśmiecać… więc się ‘rozpisałem’ nt. wizerunku młodych i ich stosunku wobec ojców na podstawie fragmentu “Ody do młodości” Mickiewicza i “Któż nam powróci…” Tetmajera-Przerwy. Z miejsca muszę wyśmiać śledzia który uznał wiersz Kazika za pozytywistyczny BUHAHAHAHAHAHAHAHA z tego wiersza aż ociekał pesymizm, rozpacz, niewiedza i reszta tego młodopolskiego syfu. Temat nie powiem zacny, jedyne co wymagał to lekkiej rozkminki i wiedzy z zakresu ideologii tych dwóch epok i reszta już się właściwie sama pisała. Jedyną trudnością było walczenie z mym zwięzłym pisaniem ; o ale udało się wysmarować 2 strony i parę linijek 3-ciej
potem gałka z kotem i logiem, dom, ewakuacja z domu bo bitwa matka vs siostra wisiała w powietrzu (szczerze mówiąc to też mnie szlag trafił trochu jak wróciłem z matur i obaczyłem co w domu), telefoniren na przedszkolu, obiadek i teren z którego ja już żem wcześniej napisał przedwcześnie wróciłem
jutro angielski, bajka, tylko szlag mnie strzela na myśl o tym bonusowym czasie siedzenia na sali bo “wyjść wcześniej nie można, musi upłynąć XX czasu” no proszę Cie… x.x dzisiaj miałem ekstra tylko 40 minut siedzenia… no to co by czas szybciej minął poczytałem sobie fragment “Lalki” porysowałem sobie w brudnopisie, pooglądałem salę i takie tam no ale w końcu udało się wydostać
no i te cholerne buty x.x
tak w ogóle to super maj xD, no to może mały kalendarzyk walnę:
1 - rodzinny grill
3 - rodzinna biba
5 - matura polski
6 - matura inglish
9 - stasia 18 ![]()
14 - matura matma
16 - polski ustna
16 - polski ustna
17 - koncert ![]()
24 - lolowe urodziny
26 - inglish ustna
30 - urodziny ; o
praktycznie co weekend… coś :DD
no to chyba tyle z tego pierwszego posta tutaj